Jeszcze o nich usłyszymy...
Trzy i pół roku temu przekraczali próg Liceum Plastycznego im. Wojciecha Kossaka. W sobotę po raz pierwszy pokazali jak wykorzystali ten czas i nauki swoich Mistrzów. Tradycyjna Wystawa Studniówkowa jest pierwszą publiczną prezentacją ich wrażliwości, możliwości, szans, nadziei. Żaden z tych, z którymi rozmawialiśmy nie powiedział, że wybierając kierunek swojej nauki, pomylił się. I wszyscy – choć ciągle w nieco dziwacznych jak na studniówkę fryzurach, makijażach i toaletach – w niezwykłym uwielbieniu dla swoich Mistrzów. Jak w parafrazie słynnego wiersza Gałczyńskiego: „Oni mi pierwsi pokazali księżyc i pierwszy śnieg...” No więc brawa, kwiaty, buziaki, uściski... Zazdrościłem im tej atmosfery, jako maturzysta rolniczej szkoły sprzed prawie 40 lat...
Tradycją Liceum Plastycznego im. Wojciecha Kossaka w Łomży jest, że na sto dni przed maturą, jej bohaterowie publicznie prezentują swoje postępy w sztukach. Miejsce prezentacji jest też bardzo godne, bo to jedna z najbardziej uznanych w mieście galerii – BONAR w Miejskim Domu Kultury – Domu Środowisk Twórczych. Pierwsze co rzuca się w oczy w każdej z tych prezentacji to wyraźny ślad prof. Stanisława Kędzielawskiego. Jego „rozrzucone” postacie są niezamienne na tych wystawach od lat. To nie wyrzut. Znaczy – nieśmiertelne, potrzebne i dlatego są. Dobrze zresztą wspierane przez niezwykłą pracowitość i inwencję Anny Karwowskiej.
Jakże pięknie zmienia się oblicze kolejnych pokoleń „Kossacząt” w kwestii malarstwa. Pieczę nad autorami tych prac sprawowały bardzo skutecznie Teresa Adamowska i Anna Karwowska. Właściwie wszystkie obrazy na tegorocznej ekspozycji to – zarówno w kwestii inspiracji, poszukiwań, techniki, pomysłów – zupełnie nowatorskie i odważne twórcze osiągnięcia, znakomicie rokujące tym, którzy trzymali pędzel. Znakomite są także grafiki realizowane pod kierunkiem Iwony Sielskiej, Gabrieli Chorosz i Stanisława Kędzielawskiego.
Bezpośrednio po tym wspaniałym wernisażu nauczyciele i uczniowie (w garniturach i pięknych kreacjach) pojechali do jednej z restauracji na peryferiach miasta, by do rana świętować ostatnie 100 dni w tym rzadko spotykanym nauczycielsko – uczniowsko - przyjacielskim gronie.
Liceum Plastyczne im. Kossaka w Łomży zagwarantowało sobie w ostatnich zwłaszcza latach w mieście stałą, pewną i bardzo wysoką pozycję. Jeśli ktoś jeszcze ośmieli się mieć co do tego jakiekolwiek wątpliwości, powinien czym prędzej wybrać się do Galerii BONAR (ul. Wojska Polskiego 3). Wystawa czynna będzie do końca lutego. To wystarczający czas, by ostatecznie pożegnać się z jakimikolwiek kompleksami. Jestem pewny: ani dyrekcja, ani nauczyciele, ani uczniowie „plastyka” ich nie mają.
Jakże pięknie zmienia się oblicze kolejnych pokoleń „Kossacząt” w kwestii malarstwa. Pieczę nad autorami tych prac sprawowały bardzo skutecznie Teresa Adamowska i Anna Karwowska. Właściwie wszystkie obrazy na tegorocznej ekspozycji to – zarówno w kwestii inspiracji, poszukiwań, techniki, pomysłów – zupełnie nowatorskie i odważne twórcze osiągnięcia, znakomicie rokujące tym, którzy trzymali pędzel. Znakomite są także grafiki realizowane pod kierunkiem Iwony Sielskiej, Gabrieli Chorosz i Stanisława Kędzielawskiego.
Bezpośrednio po tym wspaniałym wernisażu nauczyciele i uczniowie (w garniturach i pięknych kreacjach) pojechali do jednej z restauracji na peryferiach miasta, by do rana świętować ostatnie 100 dni w tym rzadko spotykanym nauczycielsko – uczniowsko - przyjacielskim gronie.
Liceum Plastyczne im. Kossaka w Łomży zagwarantowało sobie w ostatnich zwłaszcza latach w mieście stałą, pewną i bardzo wysoką pozycję. Jeśli ktoś jeszcze ośmieli się mieć co do tego jakiekolwiek wątpliwości, powinien czym prędzej wybrać się do Galerii BONAR (ul. Wojska Polskiego 3). Wystawa czynna będzie do końca lutego. To wystarczający czas, by ostatecznie pożegnać się z jakimikolwiek kompleksami. Jestem pewny: ani dyrekcja, ani nauczyciele, ani uczniowie „plastyka” ich nie mają.
Administrator so, 23 stycznia 2010 19:50









