Mimo podeszłego wieku pan Henryk zachwyca pogodą ducha, świetną pamięcią i samodzielnością, której mogłoby mu pozazdrościć wielu młodszych. Wciąż jest aktywny fizycznie. I to właśnie w codziennym ruchu, jak przekonuje, tkwi sekret długowieczności.
– Każdy dzień zaczynam od porannej gimnastyki. Lubię spacerować, jeżeli pogoda dopisuje to pod wieczór robię kółko wokół Starego Rynku – podkreśla stulatek i dodaje, że do wszystkiego trzeba zawsze podchodzić ze spokojem i się nie denerwować.
Jubilat urodził się 6 października 1926 roku w Łomży. Jako kilkunastoletni chłopak, wraz z matką, został wywieziony na Syberię. Wrócił niestety już sam w 1946 roku. Nie mając dokumentów, ukrył się pod podwoziem pociągu, przejechał w ten sposób ponad 100 km, przekraczając granicę od strony Ukrainy.
Po powrocie do kraju zdał maturę. Później dostał wezwanie do wojska. Naukę kontynuował w Wyższej Szkole Oficerskiej Obrony Przeciwlotniczej w Koszalinie. W 1950 roku aresztował go Urząd Bezpieczeństwa pod zmanipulowanym zarzutem współpracy z "wrogim systemem". Został więźniem politycznym, wyszedł w 1953 roku w ramach amnestii ogłoszonej po śmierci Stalina.
– To był ciężki okres, pracowałem w kopalni kamienia wapiennego. Na początku nie wyrabiałem normy, która wynosiła 15 ton dziennie. Później, dzięki pomocy dobrych ludzi z Wileńszczyzny, było już lepiej – sięga pamięcią wstecz.
Po wyjściu na wolność wrócił do rodzinnego miasta, ożenił się, ustatkował. Był jednym z założycieli Łomżyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Życie zawodowe związał z zakładem energetycznym. W międzyczasie ukończył Wydział Elektryczny Politechniki Warszawskiej. Pracował jako kierownik, nadzorując największe inwestycje w mieście.
Pan Henryk ma dwie córki: Małgorzatę, która jest cenionym lekarzem onkologiem, Danutę oraz syna Ryszarda, specjalistę w dziedzinie radiodiagnostyki. Doczekał się 6 wnuków i 9 prawnuków.
Prezydent Mariusz Chrzanowski wraz z przewodniczącym Rady Miejskiej Wiesławem Grzymałą podziękował Henrykowi Wagnerowi za "dar jego życia". Życzył, aby kolejne lata upływały w zdrowiu, spokoju i otoczeniu najbliższych.
– Życzę Panu w tej "jesieni życia" jeszcze wielu ciepłych dni, pełnych spokoju, radości i spełnienia. Niech upływają w atmosferze szczęścia, miłości i pełnej - jakże zasłużonej - satysfakcji.
Włodarz miasta przekazał również okolicznościowe listy od premiera polskiego rządu i wojewody podlaskiego oraz bukiet kwiatów i pamiątkowy obraz.
Fot. Sylwia Marciniak